Coraz mniej czasu mam na pisanie. Nie tylko tu.
Dawno nie zaglądałam też do zeszytu, nie pamiętam już jaki tekst był ostatni.
Szkoda, bo przecież uwielbiam pisać.
Zazwyczaj najwięcej weny przychodzi w nocy, gdy już zasypiam. Tworzę miliony pomysłów, które obiecuję zapisać następnego dnia. I to jest ten błąd, bo rano nic z tego nie pamiętam.
Nawet teraz, nie mam zielonego pojęcia o czym pisać. Założyłam tego bloga z czystej przyjemności, a brakuje mi słów. Przecież codziennie coś się dzieje. Codziennie mijam się z ludźmi, widzę każdy dzień inaczej. A jednak wydaje mi się, że to za mało na opowieści.
W rzeczywistości nic się nie zmieniło. Praca, dom. Dom, praca.
Ci sami ludzie.
Ciągle mam ochotę spotkać na drodze kogoś, z kim mogłabym snuć marzenia.
Te wspólne, które kiedyś nazwiemy Nasze.